Filmowa wersja atlasu chmur

Więc powieść Davida Mitchella była przecież filmowalna – ale czy zechcesz ją zobaczyć dwa razy?

Najlepiej sprzedające się chińskie tłumaczenie powieści Jamesa Joyce’a Joyce’a Finnegans Wake’a oraz filmowa wersja krótkometrażowej powieści Booker Davida Mitchella z 2004 roku, Cloud Atlas, obie złożone fikcje o cyklicznej naturze życia, powinny ostrzec nas przed nazywaniem czegokolwiek, co jest niefilmowalne lub nieprzetłumaczalne. Nie są one jednak koniecznie dowodem na to, że warto je filmować lub tłumaczyć.

W uroczym wstępie do nowego, papierowego wydania powieści Mitchell wyraża szczęście, że wpadła ona w takie „zdolne ręce” jak Lana i Andy Wachowski oraz Tom Tykwer, współreżyserzy i adaptatorzy filmu. Wachowscy uwielbiają zawiłe narracje i świat idei; ich trylogia Matrix, jak sądzę, była wykorzystywana na kursach wprowadzających do filozofii w amerykańskich kolegiach. Tykwer Run Lola Run, niemiecki film akcji opowiadający tę samą historię trzykrotnie, z wydarzeniami na różnych kursach, poprzedzony został epigrafem z Little Gidding Eliota, a później sfilmował Niebo, pierwszą część trylogii pozostawioną po jego śmierci przez Krzysztofa Kieślowskiego, polskiego metafizyka filmowego.

bohaterowie atlasu chmur

Powieść Mitchella opowiada sześć powiązanych ze sobą historii z różnych gatunków rozłożonych na przestrzeni prawie 500 lat, od 1850 do 2321 roku. Biegną one kolejno, ale zatrzymują się tuż przed swoimi kluczowymi odcinkami końcowymi, które następnie pojawiają się w drugiej części książki. Adaptory mądrze postanowiły ustalić, stosunkowo krótko, sześć ustawień, a następnie przeplatać historie. To daje pewne wstępne zastanowienie, ale w rezultacie daje raczej inny, bardziej zwarty efekt.

W najwcześniejszej historii, osadzonej na Południowym Pacyfiku w 1850 roku, amerykański prawnik po spotkaniu zbiegłego niewolnika przechodzi na sprawę abolicjonistyczną. W drugim, osadzonym w Szkocji w połowie lat 30. XX wieku (zainspirowanym wspomnieniem Erica Fenby’ego z pracy z Frederickiem Deliusem), ambitny gejowski muzyk szuka odkupienia, przywiązując się jako amanuensis do starszego kompozytora. Trzeci nurt odbywa się w 2012 roku i oferuje satyrę społeczną i komiksową ulgę. Kropkowany, zubożały wydawca (charakterystycznie zabawny zwrot Jima Broadbenta) staje się nagle bogaty, wydobywając irlandzką autobiografię bandytyzmu i uciekając przed brutalnymi braćmi autora, którym udzielono schronienia w tym, co okazuje się być azylem kafkowskim.

Polecane przez nas: Atlas chmur w wersji online

Następny w czasie, jego tryb thrillera konspiracyjnego, skupia się na reporterze śledczym (Halle Berry) demaskującym zagrażającą światu działalność konglomeratu władzy w San Francisco w 1973 roku, w okresie po lecie miłości, kiedy kontrkultura upadała. Ostatnie dwa nurty narracyjne, w pewnym sensie najbardziej konwencjonalne, to opowieści science-fiction osadzone w różnych dystopijnych futurach, które przywołują The Time Machine HG Wellsa i film z 1936 roku o jego rzeczach do przyjścia. W podmokłym, odważnym Seulu z 2146 roku, klonowana jest podklasa, aby zapewnić sługi lokalnym dyktatorom, a także bardziej złowieszcze służby. W jeszcze bardziej odległej, post-apokaliptycznej przyszłości, gdzie mówi się po angielsku w formie pidginu, starzec Zachry (Tom Hanks) próbuje zachować pewną przyzwoitość w barbarzyńskim świecie zdominowanym przez kapelki kanibalistów.

Forma filmu nieuchronnie zachęca do porównania z pierwszym wielkim amerykańskim filmem DW Griffith’s Intolerance (1916), w którym splatają się cztery historyczne opowieści o prześladowaniach, od starożytnego Babilonu po współczesne USA. Nietolerancja jest jednak zdominowana przez jedną wielką ideę, podczas gdy Atlas chmur nazywa i dramatyzuje szeroką gamę: niebo i życie pozagrobowe; karmę i transmigrację dusz; starożytną wiarę w życie jako powtarzalny cykl, który Nietzsche wskrzesił w koncepcji „wiecznego powtarzania się”; zasadę niepewności Heisenberga; teorię względności Einsteina; transformacyjne doświadczenia Carlosa Castanedy i, oczywiście, deja vu.

W Atlasie chmur, gdzie wszystko przez lata łączy obraz, fraza, sen, tytułowy utwór muzyczny, a także pamiętnik, list, film, książka, która przekazuje myśl poprzednika, nadano temu odurzające poczucie indywidualnego celu. Pyta również o to, jak odwieczne nawroty można zmienić przez miłość i poświęcenie, aby udaremnić to, co wydaje się być uporczywym cyklem okrucieństwa, ucisku i wyzysku. Jedną z głównych ról kultury jest oferowanie pociechy duchowej, zwłaszcza w czasach zwątpienia i chaosu, a Atlas chmur wyraźnie należy do takich mistycznych dzieł jak Życie Pi i filmy Terrence’a Malicka, które aspirują do odpowiedzi na takie potrzeby na wyższym, bardziej wyrafinowanym poziomie niż komfort sentymentalny.

To przenosi nas w inną strategię reżysera – obsadę każdego z głównych aktorów w pięciu czy sześciu rolach. To znów nie jest nowością: Stanley Kubrick używał tego urządzenia w wielu filmach, w szczególności w debiucie „Strach i pożądanie”, „Lolita”, „Dr Strangelove” i „Kosmiczna odyseja” z 2001 roku oraz „Lindsay Anderson”, który wykorzystał je w swoim arcydziele „O Lucky Man! Ale nikt nie używał go tak szeroko, jak tutaj, z postaciami pojawiającymi się na przestrzeni wieków, zmieniającymi się między młodymi i starszymi, mężczyznami i kobietami, Europą i Azją. John Huston w swoim komediodramacie Lista Adriana Messengera wykorzystał sztuczkę maskowania znanych gwiazd jako sposób na odwrócenie naszej uwagi od cienkiego scenariusza. Nie jest tak w przypadku Atlasu chmur, ale dużo czasu poświęcamy na próby identyfikacji aktorów stojących za makijażem protetycznym, co odwraca naszą uwagę od odnotowania ich roli w gigantycznej mozaice. Nie ulega wątpliwości, że reżyserzy oczekują od nas, że podświadomie rozpoznajemy ich związki.

Ma jednak pewną wielkość, jeśli ostatecznie jest to inspirująco ambitny szaleństwo. Autorzy zdjęć filmowych (John Toll, Frank Griebe) i projektanci (Hugh Bateup, Uli Hanisch) wykonali świetną robotę i jest to jedna z rzadkich, wielkoformatowych koprodukcji międzynarodowych, które mają poczucie jedności. Czasami wygrywałem, ale byłem w większości zaangażowany emocjonalnie i intelektualnie, niesiony przez przepływ oceaniczny. Nie jestem jednak pewien, czy chciałbym zobaczyć Atlas chmur po raz drugi – przynajmniej nie w tym życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *